Kwestionariusze Psytech 15FQ+ i VMI w coachingu. Mapy osobowości i wartości, które nie są terytorium.

Czasami powierzchowny obraz siebie bywa mylący. Najprostsze rozwiązanie może polegać na uznaniu, że o człowieku wiemy tyle, ile „widzimy na co dzień”. Coś w rodzaju przekonania, że wystarczy zdrowy rozsądek, potoczne doświadczenie i kilka trafnych obserwacji, aby zrozumieć, dlaczego ktoś działa tak, a nie inaczej. Dlaczego w jednych sytuacjach jest stanowczy, w innych wycofany, dlaczego raz podejmuje decyzje szybko, a innym razem je odkłada, albo pracuje ponad miarę, choć deklaruje, że pragnie równowagi.

Nasze codzienne wyobrażenia o świecie, a tym bardziej o nas samych, łatwo przybierają postać uproszczeń, przesądów i narracji, które brzmią dobrze, lecz słabo przylegają do faktów. Również język, którym opisujemy siebie, potrafi wprowadzać w błąd. Mówimy, że „taki już jestem”, że „tak mam”, że „czas mnie goni”, jakbyśmy referowali obiektywne własności, a nie skróty myślowe, za pomocą których próbujemy okiełznać złożoność.

W coachingu spotykam to regularnie. Człowiek przychodzi z założeniem o sobie, które jest raczej opowieścią niż wiedzą: „nie potrafię delegować”, „jestem nieasertywna”, „brakuje mi motywacji”, „muszę się ogarnąć”. A gdy zaczynamy rozpakowywać te zdania, okazuje się, że kryją się w nich co najmniej trzy różne rzeczy: (1) nawyki zachowania, (2) reakcje na presję i kontekst oraz (3) napięcia między tym, co ważne, a tym, co wymusza codzienność.

I tu pojawia się pytanie: czy da się wyjść poza „zbiór” potocznych deklaracji,  poza zwykłe „wydaje mi się”, nie popadając w drugą skrajność – czyli w wiarę w technikę jako wyrocznię?

Kusiłoby uznać, że kwestionariusz psychometryczny jest jak obiektyw: pokaże prawdę o człowieku, utnie spekulacje, zakończy spory. Ale to również byłaby naiwność, tylko w nowym kostiumie. Narzędzia nie mówią „jak jest”, mówią raczej: jeśli ktoś odpowiada w określony sposób, to z pewnym prawdopodobieństwem możemy sformułować hipotezy o jego preferencjach, stylu reagowania, typowych napięciach. Innymi słowy: kwestionariusz nie jest sądem, jest mapą. A mapa  nie jest terytorium.

W mojej pracy używam czasem dwóch map, które porządkują rozmowę, a nie zastępują jej: 15FQ+ oraz VMI (Values & Motives Inventory) od Psytech International. Dla przejrzystości można  (w dużym uproszczeniu) powiedzieć tak:

15FQ+ pyta w gruncie rzeczy: jak działasz?

VMI pyta: co cię porusza? co uznajesz za warte wysiłku?

Te dwa pytania bywają mylone w potocznym oglądzie siebie. Człowiek mówi: „nie mam motywacji”, a w istocie ma motywację, tylko jego środowisko codziennie podcina to, co go zasila. Albo mówi: „jestem chaotyczny”, a w istocie jest przeciążony i działa w trybie „gaszenia pożarów”, który wytwarza pozór chaosu. Czasem odwrotnie: mówi „jestem zorganizowana”, a w stresie organizacja staje się mikrokontrolą, która niszczy relacje.

Jeżeli miałabym opisać sens 15FQ+  prostym językiem, powiedziałabym: to narzędzie pomaga zobaczyć, jak pewne nasze uwarunkowania – w niektórych  okolicznościach cenne , w niekorzystnym kontekście zaczynają działać przeciwko nam.

Bo to, co nazywamy „mocną stroną”, rzadko bywa czystym dobrem. Zwykle jest zdolnością, która ma koszt. Dociekliwość może zamieniać się w nadmierne analizowanie. 

Odpowiedzialność, w branie na siebie zbyt wiele. 

Dążenie do jakości, w perfekcjonizm, który nie zna końca. 

Niezależność, w samotność decyzyjną. 

Spokój, w unikanie konfliktu.

W coachingu wynik 15FQ+ jest dla mnie raczej początkiem rozmowy o trzech kwestiach:

  1. Jakie warunki wydobywają Twoją skuteczność?
  2. W jakich warunkach ta sama cecha zaczyna być Twoim przeciwnikiem?
  3. Jaki jeden mikro-ruch (w zachowaniu) przyniesie największą różnicę?

Zauważ: tu nie chodzi o „zmianę osobowości”. To byłoby równie naiwne jak próba zmiany pogody przez deklarację. Chodzi o zmianę praktyki: o wybór działania w sytuacji, która dotąd uruchamiała automatyzm.

Jeśli 15FQ+ porządkuje „jak”, to VMI dotyka „dlaczego”. I właśnie tu często dzieje się coś, co ludzie opisują jako ulgę: nagle to, co wcześniej wyglądało na lenistwo, brak dyscypliny czy „słabą motywację”, okazuje się konfliktem wartości albo zużyciem sensu.

Wartości i motywy nie są ozdobą charakteru. Są, mówiąc prosto, źródłem energii moralnej: odpowiadają za to, co człowiek uznaje za warte wysiłku, cierpliwości, ryzyka. Gdy codzienna praca jest z tym źródłem w sprzeczności, pojawia się paradoks: z zewnątrz wszystko wygląda poprawnie, a wewnątrz narasta zmęczenie. Człowiek „dowozi”, lecz w coraz bardziej pusty sposób.

VMI pomaga nazwać to napięcie bez moralizowania. Nie mówi: „powinnaś”. Raczej pyta: „co dla ciebie ma znaczenie i co się dzieje, gdy to znaczenie jest systematycznie ignorowane?” W coachingu to bardzo praktyczne, zwłaszcza w momentach decyzji: awans, zmiana roli, powrót po kryzysie, redefinicja granic, wybór stylu przywództwa.

Najciekawsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy obie mapy zestawimy. Bo człowiek może mieć styl działania, który jest skuteczny, ale kosztowny i jednocześnie motywy, które sprawiają, że ten koszt przestaje mieć sens.

Przykład (bez szczegółów, bo życie jest zawsze bardziej złożone niż opis): ktoś ma silne dyspozycje odpowiedzialności i wysokie standardy. To bywa błogosławieństwem w roli eksperta czy lidera. Ale VMI pokazuje, że głębokim napędem tej osoby jest autonomia i sens, a nie ciągłe „ratowanie systemu”. Jeśli organizacja działa w trybie permanentnego pożaru, odpowiedzialność staje się więzieniem, a nie cnotą. Wtedy celem coachingu nie jest „poluzuj standardy”. Często celem jest przebudowa praktyki: delegowanie jako projektowanie jakości, a nie oddawanie kontroli; granice jako ochrona sensu, a nie ucieczka od odpowiedzialności.

Żeby nie wpaść w drugą skrajność , bezgraniczną wiarę w we wskaźniki – proces musi mieć formę, w której narzędzie jest jednym z głosów, a nie głosem jedynym.

Zwykle wygląda to tak:

  1. Ustalamy temat i cel: co ma się zmienić i gdzie to widać w praktyce.
  2. Wypełniasz kwestionariusze (z jasną informacją, co one robią, a czego nie robią).
  3. Sesja informacji zwrotnej: wspólnie czytamy wynik, pytam o przykłady, rozróżniamy fakty od narracji. łączymy wnioski z Twoimi realnymi sytuacjami i decyzjami.
  4. Plan działania: małe eksperymenty na 2–3 tygodnie, które można sprawdzić w życiu, nie tylko „zrozumieć w głowie”.
  5. Powrót i korekta: bo prawda praktyczna ujawnia się w działaniu, nie w deklaracji.

Na końcu warto powiedzieć wprost: to podejście bywa pomocne, ale nie jest uniwersalne. Jeśli ktoś oczekuje, że kwestionariusz rozwiąże za niego dylematy, będzie rozczarowany. Jeśli natomiast traktuje wynik jako narzędzie do lepszego myślenia , jak soczewkę, która porządkuje obraz,  może dostać coś cennego: klarowność.

A klarowność jest w coachingu czymś więcej niż komfortem poznawczym. Jest warunkiem wyboru. I być może najważniejszą rzeczą, którą można uzyskać, nie jest odpowiedź na pytanie „kim jestem”, lecz na pytanie „co teraz zrobię, w sposób, który będzie spójny ze mną”.

Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.